sobota, 12 stycznia 2013

Odbiór przesyłki



         Mama wymyśliła sobie że 07.07.2007 będzie tym dniem w którym się spotkamy. Nie wiedziała jednego ,że jestem z całym zespołem. Siódmy dzień był dniem szczęśliwym. Przesyłka odebrana wszyscy radośni cacy cacy. Jednak nic nie trwa wiecznie. Nastał dzień ósmy i się zaczęło. Przyszedł jakiś pan w białym fartuchu stał przodem do mnie, a tyłem do mamy i powiedział : Podejrzewam zespół Downa niech się pani nie przejmuje TE DZIECI potrafią wykonywać prace chałupnicze takie jak np. Składanie długopisów. Jeżeli będzie pani chciała coś na uspokojenie to niech pani przyjdzie do dyżurk i  pielęgniarek........................................................................
         Mama poszła do łazienki i zaczęła się dusić chciała zadzwonić ale nie mogła nic powiedzieć .Ponieważ nie mogła oddychać. Trochę to trwało. Gdy uświadomiła sobie patrząc w lustro ,że ten pan nie miał na myśli jej tylko mnie(matka i dziecko po porodzie to nadal jedność,jeżeli matka nie może walczyć?) to pomyślała ,że damy radę .Potem były wizyty pielęgniarek . Pytały o straszne rzeczy i to przy mnie .Dlaczego w dzisiejszych czasach nie usunęła pani takiego dziecka? Mama nic nie odpowiadała. Pani pomyślała ,że może mama zechce mnie zostawić więc żeby tak się nie stało nakazała mamie nieustanne przytulanie się do mnie. Tego było już za dużo. Zaczęliśmy obmyślać plan ucieczki. Plan ucieczki z tego strasznego miejsca i dalsze działania w kierunku diagnostyki mojej osoby.
         Narodziny dziecka są czymś wspaniałym. Pierwszy wariant zakłada dziecko rodzi się zdrowe ,bez obciążeń szczęście szczęście(zazwyczaj taki scenariusz zakładamy)Ten drugi scenariusz zakłada różne inne dodatki ale nie powinno się w nim znależć miejsca na zachowania i wypowiedzi ludzi których nie powinno tam wcale być. Celowo piszę ludzi nie lekarzy , pielęgniarek.
         Do trzeciego roku życia często byliśmy na wakacjach. Były to wakacje letnie, jesienne, zimowe, wiosenne spędzane w szpitalu. Jednak mama uważnie wybierała tego rodzaju placówki o drugiej pomyłce nie było mowy. Tak więc otaczali nas lekarze, pielęgniarki i pozostały personel medyczny który służył nam pomocą. Nie było łatwo ale wśród tych wspaniałych ludzi czuliśmy się bezpieczni.
W tym samym czasie dostaliśmy potwierdzenie przypuszczeń KARIOTYP : 47, XY, +21.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz