wtorek, 5 lutego 2013

DAROWIZNA NA RZECZ JANKA

Wplaty prosimy przesylac:
Spółdzielczy Bank Ludowy Zakrzewo Oddział Złotów, nr kont:

-wpłaty krajowe w PLN - 89 8944 0003 0000 2088 2000 0010 z dopiskiem: na leczenie i rehabilitacje Jan Markiewicz 133/M

-wpłaty w EURO: kod SWIFT(BIC): GBW CPL PP - 76 8944 0003 0000 2088 2000 0050  z dopiskiem: na leczenie i rehabilitacje Jan Markiewicz 133/M

-wpłaty w USD: KOD SWIFT(BIC): GBW CPL PP - 97 8944 0003 0000 2088 2000 0060  z dopiskiem: na leczenie i rehabilitacje Jan Markiewicz 133/M

W celu gromadzenia środków finansowych na leczenie i rehabilitacje podopieczego.

poniedziałek, 21 stycznia 2013

REHABILITACJA

Kochani, dzięki przekazaniu 1% z waszego podatku Janek rozpoczął rehabilitację (Trening słuchowy metodą Tomatisa). Trening składa się z dwóch etapów. Obecnie Janek kończy pierwszy etap. Drugi etap rozpoczniemy w lutym. Trening słuchowy ma usprawnić u Janka rozwój mowy.

niedziela, 20 stycznia 2013

PODARUJ 1 % PODATKU !!!

   JANEK URODZIŁ SIĘ Z ZESPOLEM DOWNA. OD URODZENIA WYMAGA STALEJ REHABILITACJI. JEST PODOPIECZNYM FUNDACJI "SLONECZKO"

   ABY PRZEKAZAC 1% NALEZY WPISAC W PIT:
KRS: 0000186434
Z DOPISKIEM:
Jan Markiewicz 133/M

niedziela, 13 stycznia 2013

Mój pierwszy raz lub jak kto woli Premiera

        Pierwszy ząb pojawił się gdy Jan skończył 3 miesiąc reszta poszła książkowo. Wszystkie zęby o czasie.
Pierwszy stały pokarm to było wydarzenie daliśmy radę. Janek stanął na wysokości zadania. Siadanie, stanie ,raczkowanie mniej więcej o czasie. Wydarzeniem na miarę pierwszego lotu w kosmos były pierwsze samodzielne kroki Jana. Stałam i ryczałam jak bóbr ze szczęścia. Stało się to gdy skończył dwa lata.
Od dzieci niepełnosprawnych trzeba wymagać. Usamodzielniać. To fakt niepodważalny. Jednak czasami matka robi co innego i wyręcza swoje dziecko.

sobota, 12 stycznia 2013

Translator

W wieku około 2 lat Janek umiał wypowiedzieć następujące słowa: siedzi, jedzie, idzie, mama, tata dziadzia ,dwa. Z biegiem czasu na rzecz innych umiejętności porzucił rozwój mowy. Więc potem było yyyyy, yyyyy, mowa małp-Tak mówią małpy - Janek w śmiech. Gdy poznał wyraz nie i jego znaczenie to już wiadomo co było. Zostały dwa wyrazy NE czyli nie, i mama(Z LENISTWA NAZYWANA- MA) Dlatego też zaczęłam szukać translatora ,a że nie znalazłam to sam go stworzyłam. Tak więc NIE -NE ,MA-MAMA,DADA mówione szybko -TATA, DADA mówione wolno -idziemy na spacer, DA przeciągane – AGATA, DI lub DA -TO ,BA-BABCIA, FIK- TOFFIK(nasz pies)
W ogóle to zauważyłam nowy trend obcinanie początku wyrazu. Po co się starać i męczyć jak można dać sam koniec. No i wyraz TAK w Janka ustach brzmi - CHY wypowiedziane z uśmiechem bo do nie dawna wypowiadany bez uśmiechu znaczył -NIE. Więc dla nie wtajemniczonych stworzyłam translator .

Sen słodki sen.

Noc wygląda tak: dwie godziny w miarę spokojnego . Następnie Janek odnajduje nowe kierunki świata. Wschód, zachód, północ , południe to za mało. Więc ciągle trwają poszukiwania. Czasami też się zdarza ,że odnalazł ten nowy kierunek no to trzeba wstać , pójść i sprawdzić. Potem okazuje się ,że to ślepy zaułek no i powrót do punktu wyjścia. Poszukiwania ciąg dalszy.......

Dzień jak nie co dzień .

Jestem na NIE ! Nie będę jadł, Nie pójdę na spacer,nie wrócę do domu, nie będę się ubierał nie rozbiorę się,nie będę się kąpał,nie wyjdę z wanny,nie pójdę spać,nie wstanę z łóżka,nie nie nie i jeszcze raz nie . Foch na całej linii .Wychowałem sobie mamę .Robię tak ; patrzę czy ona patrzy jeżeli jej bardzo zależy to wiadomka że będzie na przekór i tyle! Kto tu rządzi?Jestem w przewadze i nie omieszkam tego wykorzystać! Taka jest taktyka.
Więc wszystkie czynności zajmują nam trochę więcej czasu. Czas u nas płynie woooooolniej. Nie ma innego wyjścia. Trzeba znależć złoty środek adekwatny do sytuacji.

Odbiór przesyłki



         Mama wymyśliła sobie że 07.07.2007 będzie tym dniem w którym się spotkamy. Nie wiedziała jednego ,że jestem z całym zespołem. Siódmy dzień był dniem szczęśliwym. Przesyłka odebrana wszyscy radośni cacy cacy. Jednak nic nie trwa wiecznie. Nastał dzień ósmy i się zaczęło. Przyszedł jakiś pan w białym fartuchu stał przodem do mnie, a tyłem do mamy i powiedział : Podejrzewam zespół Downa niech się pani nie przejmuje TE DZIECI potrafią wykonywać prace chałupnicze takie jak np. Składanie długopisów. Jeżeli będzie pani chciała coś na uspokojenie to niech pani przyjdzie do dyżurk i  pielęgniarek........................................................................
         Mama poszła do łazienki i zaczęła się dusić chciała zadzwonić ale nie mogła nic powiedzieć .Ponieważ nie mogła oddychać. Trochę to trwało. Gdy uświadomiła sobie patrząc w lustro ,że ten pan nie miał na myśli jej tylko mnie(matka i dziecko po porodzie to nadal jedność,jeżeli matka nie może walczyć?) to pomyślała ,że damy radę .Potem były wizyty pielęgniarek . Pytały o straszne rzeczy i to przy mnie .Dlaczego w dzisiejszych czasach nie usunęła pani takiego dziecka? Mama nic nie odpowiadała. Pani pomyślała ,że może mama zechce mnie zostawić więc żeby tak się nie stało nakazała mamie nieustanne przytulanie się do mnie. Tego było już za dużo. Zaczęliśmy obmyślać plan ucieczki. Plan ucieczki z tego strasznego miejsca i dalsze działania w kierunku diagnostyki mojej osoby.
         Narodziny dziecka są czymś wspaniałym. Pierwszy wariant zakłada dziecko rodzi się zdrowe ,bez obciążeń szczęście szczęście(zazwyczaj taki scenariusz zakładamy)Ten drugi scenariusz zakłada różne inne dodatki ale nie powinno się w nim znależć miejsca na zachowania i wypowiedzi ludzi których nie powinno tam wcale być. Celowo piszę ludzi nie lekarzy , pielęgniarek.
         Do trzeciego roku życia często byliśmy na wakacjach. Były to wakacje letnie, jesienne, zimowe, wiosenne spędzane w szpitalu. Jednak mama uważnie wybierała tego rodzaju placówki o drugiej pomyłce nie było mowy. Tak więc otaczali nas lekarze, pielęgniarki i pozostały personel medyczny który służył nam pomocą. Nie było łatwo ale wśród tych wspaniałych ludzi czuliśmy się bezpieczni.
W tym samym czasie dostaliśmy potwierdzenie przypuszczeń KARIOTYP : 47, XY, +21.